8 ~ It’s like I’m walking into traffic without looking first


Rodzice przybywają do domu około 6 PM, co jest idealną porą na kolację. Zasiadamy wszyscy do stołu wraz z Robbiem i jemy przygotowany przez niego posiłek.
- Jak minęła wycieczka? - pytam mamę.
- Dobrze. Miło było znów zobaczyć Nowy Jork. - odpowiada.
- Zobaczyć Nowy Jork? Chyba wykupić prawie wszystko z prawie wszystkich sklepów. - wtrąca tata.
- Oh Kenny, ale i tak mnie kochasz... - kładzie głowę na jego ramieniu.
- A mam wybór, Ana? - odpiera.
- Oczywiście, że nie. - cmoka go w policzek. - A jak tam Wam minął czas? - spogląda na mnie i Nię.
- Wszystko okay. - uśmiecha się siostra.
- Oczywiście, że wszystko było okay. Zająłem się domem i ogrodem tak jak kazaliście. - dodaje Robbie.
- Ah, a Ty, Pyrena? - ojciec spogląda na mnie z troską.
- Nie okay. Jordan ze mną zerwał, Robbie się na mnie obraził... A do tego jeszcze dowiedziałam się, że jestem w ciąży. - wyrzucam z siebie wszystko.
- Ale z kim? - mama od razu chwyta moją dłoń i patrzy prosto w oczy.
- Z... Z... Z Robbiem. - wyznaję.
To jakbym przechodziła przez ulicę bez rozejrzenia się najpierw.
Raz, że niebezpieczne, bo Picker o tym nie słyszał. Dwa, że to ojciec dziecka powinien wiedzieć pierwszy, a nie wszyscy od razu.
- Co? - Robbie zrywa się z miejsca. - Co!? Rena!
- Ciszej. - proszę i niepewnie podnoszę na niego wzrok. - Przepraszam. - szeptam i wstaję od stołu. Straciłam jakoś apetyt.
Zamykam się w swojej sypialni i nie wpuszczam nikogo, choć Nia nieustannie dobija się do drzwi. Kładę się na łóżku, chowam twarz w poduszki i pozwalam łzom spokojnie spływać. Z parteru dobiegają do mnie stłumione krzyki moich rodziców i Robbiego.
- Powinieneś wziąć odpowiedzialność za dziecko, a nie wszystkiego się wypierać! - wrzeszczy mój ojciec, a po chwili rozlega się głośny huk. Zapewne uderzył Robbiego.
Słyszalne jest kilka siarczystych przekleństw i odgłosów szarpaniny, aż w końcu ktoś trzaska drzwiami wyjściowymi i zapada cisza.
- Będzie dobrze, Re. Wpuść nas tylko. - mama spokojnym głosem prosi zza drzwi.
- Nie chcę rozmawiać. - oznajmiam.
- Nie chcesz rozmawiać, okay. Ale nie odtrącaj nas. Myślę, że przytulenie Ci pomoże... - Nia także próbuje jakoś do mnie dotrzeć. 
- Nie. Dajcie mi spokój. - mówię oschle i nie reaguję na ich późniejsze prośby i pytania.

1 komentarz:

  1. Hahaha Rena wszystko popsuła! Ale myślę, że Robbie się odfochnie i wróci.
    Pozdrawiam i czekam co dalej.

    OdpowiedzUsuń