Po pocałunku w
ogrodzie cały dzień patrzymy na siebie z Robbiem.
- Uuuuuu... Chyba
ktoś się zakochał... - rzuca Nia przy kolacji.
- No co Ty... Na
pewno nie. - odpieram, mieszając widelcem na talerzu.
Sałatka
pseudo-vege zrobiona przez Pickera wcale mi nie smakuje. Być może dlatego, że
dodał do niej kurczaka, którego potem ręcznie wyciągał mi z talerza, co było w
sumie urocze. Stara się. Chyba jednak Nia ma rację. Ktoś się zakochał -
oczywiste, że musiała myśleć o Robbiem. Chciałabym aby tak było. Czuję, że
brakuje mi właśnie kogoś takiego jak on.... Kogoś kto zastąpił by Greenwalda, a
nawet był lepszy.
- A może jednak
tak. - wtrąca chłopak.
- Wiedziałam! - Ni
klaska w dłonie z radości. - Pasujecie do siebie. - dodaje i wstaje od stołu. -
Idę pozmywać. - zabiera brudne naczynia i znika.
Zostajemy sami.
Panujaca cisza jest trochę niezręczna.
- Wiesz...
Słyszałem, że w nocy ma być okropna burza... - zaczyna w końcu. - I to taka
jakiej dawno nie było... Silny wiatr, wielka ulewa, ciągle błyski i grzmoty...
Taka niebezpieczna. - dorzuca.
- No... Ja też o
tym słyszałam... Myślisz, że serio? - spoglądam na niego.
- Nie wiem, ale...
Boisz się? - pyta.
- Nie chcesz wiedzieć
jak... - przyznaję.
- Mam z Tobą
zostać? - proponuje.
- Byłoby... Hmm...
Miło? - odpowiadam nieco pytająco. - Zostań. - dodaje po chwili.
Chcę go blisko,
naprawdę chcę.
- Więc okay. -
uśmiecha się szeroko.
Po kolacji biorę
szybki prysznic i kładę się do łóżka. Robbie przyłącza się chwilę później.
- O co? - pyta,
obejmując mnie ramieniem w talii.
- Nic. Spróbuję
zasnąć. - wtulam się w niego mocno.
W tym momencie za
oknem niebo rozcina błyskawica, rozświetlając całą sypialnię, a po sekundzie
rozlega się głośny i długi grzmot. Zjawisko powtarza się coraz częściej.
Chowam twarz w
Robbiego i zamykam oczy. Czuję jak serce wali mi ze strachu.
- Nie bój się,
mała weganko. - gładzi moje plecy. - Spróbuj zasnąć... - dodaje szeptem i cmoka
mnie w czoło.
Kiedy
się nauczę, to nigdy nie jest tylko pocałunek na dobranoc.
Poprzedniej nocy
było ich więcej i były pełne miłości. Ten także nie jest taki zwykły. W sercu
Robbiego jest jakieś uczucie do mnie, jestem tego prawie pewna.
- Postaram się. -
szeptam także, muskam wargami jego polik i przytulam się do niego.
Picker trzyma mnie
w ramionach, tłumiąc nieco dźwięki burzy. Nuci cicho pod nosem jakąś spokojną
melodię znaną mi z radia. To połączenie sprawia, że powieki same mi się
zamykają i udaje mi się w krótkim czasie zasnąć.
Ale słodki, krótki rozdział.
OdpowiedzUsuńNajlepszy fragment o kurczaku w vege sałatce :D
Buziaki i do jutra.