5 ~ It’s never just a kiss goodnight


Po pocałunku w ogrodzie cały dzień patrzymy na siebie z Robbiem.
- Uuuuuu... Chyba ktoś się zakochał... - rzuca Nia przy kolacji.
- No co Ty... Na pewno nie. - odpieram, mieszając widelcem na talerzu.
Sałatka pseudo-vege zrobiona przez Pickera wcale mi nie smakuje. Być może dlatego, że dodał do niej kurczaka, którego potem ręcznie wyciągał mi z talerza, co było w sumie urocze. Stara się. Chyba jednak Nia ma rację. Ktoś się zakochał - oczywiste, że musiała myśleć o Robbiem. Chciałabym aby tak było. Czuję, że brakuje mi właśnie kogoś takiego jak on.... Kogoś kto zastąpił by Greenwalda, a nawet był lepszy.
- A może jednak tak. - wtrąca chłopak.
- Wiedziałam! - Ni klaska w dłonie z radości. - Pasujecie do siebie. - dodaje i wstaje od stołu. - Idę pozmywać. - zabiera brudne naczynia i znika.
Zostajemy sami. Panujaca cisza jest trochę niezręczna.
- Wiesz... Słyszałem, że w nocy ma być okropna burza... - zaczyna w końcu. - I to taka jakiej dawno nie było... Silny wiatr, wielka ulewa, ciągle błyski i grzmoty... Taka niebezpieczna. - dorzuca.
- No... Ja też o tym słyszałam... Myślisz, że serio? - spoglądam na niego.
- Nie wiem, ale... Boisz się? - pyta.
- Nie chcesz wiedzieć jak... - przyznaję.
- Mam z Tobą zostać? - proponuje.
- Byłoby... Hmm... Miło? - odpowiadam nieco pytająco. - Zostań. - dodaje po chwili.
Chcę go blisko, naprawdę chcę.
- Więc okay. - uśmiecha się szeroko.

Po kolacji biorę szybki prysznic i kładę się do łóżka. Robbie przyłącza się chwilę później.
- O co? - pyta, obejmując mnie ramieniem w talii.
- Nic. Spróbuję zasnąć. - wtulam się w niego mocno.
W tym momencie za oknem niebo rozcina błyskawica, rozświetlając całą sypialnię, a po sekundzie rozlega się głośny i długi grzmot. Zjawisko powtarza się coraz częściej.
Chowam twarz w Robbiego i zamykam oczy. Czuję jak serce wali mi ze strachu.
- Nie bój się, mała weganko. - gładzi moje plecy. - Spróbuj zasnąć... - dodaje szeptem i cmoka mnie w czoło.
Kiedy się nauczę, to nigdy nie jest tylko pocałunek na dobranoc.
Poprzedniej nocy było ich więcej i były pełne miłości. Ten także nie jest taki zwykły. W sercu Robbiego jest jakieś uczucie do mnie, jestem tego prawie pewna.
- Postaram się. - szeptam także, muskam wargami jego polik i przytulam się do niego.
Picker trzyma mnie w ramionach, tłumiąc nieco dźwięki burzy. Nuci cicho pod nosem jakąś spokojną melodię znaną mi z radia. To połączenie sprawia, że powieki same mi się zamykają i udaje mi się w krótkim czasie zasnąć.

1 komentarz:

  1. Ale słodki, krótki rozdział.
    Najlepszy fragment o kurczaku w vege sałatce :D
    Buziaki i do jutra.

    OdpowiedzUsuń