6 ~ To turn my back and say goodbye


Kolejnego dnia wybieram się na zakupy z Pickerem.
- Poczekaj chwilę... - Robbie zostawia mnie z koszykiem i sam idzie zważyć pomidory.
- Rena! - Greenwald zauważa mnie między regałami i macha.
- Czego chcesz? - pytam oschle.
- Przepraszam. - mówi i chwyta moją dłoń. - Jestem idiotą i tyle. - dodaje i próbuje mnie pocałować, ale w tym momencie wraca Robbie.
- To już koniec. - odpieram i spoglądam na chłopaka.
- Oj Rena... Wiem, że nadal mnie kochasz... - kontynuuje, więc Picker zabiera koszyk i rusza dalej beze mnie.
- Wiesz... Chyba jednak już nie. - odpowiadam, nerwowo patrząc gdzie zniknął R.
- Przekonamy się, co? - wpija się w moje usta.
Zarzucam mu ręce na szyję i odwzajemniam to. Nie powinnam, zwłaszcza po tym co wydarzyło się między mną a Robbiem, ale nadal mam słabość do Jordana.
- Muszę iść. - rzucam i idę przed siebie.
- Jordan, to była ta twoja Pyrena? - słyszę jeszcze głos jego matki, ale brak mi odwagi, aby odwrócić się i powiedzieć żegnaj.
Odnajduję Robbiego dopiero przy kasie.
- Zapłacę. - oznajmiam, chwytając jego dłoń.
- Nie musisz. Spox. - odsuwa mnie.
Musiał obrazić się za tą scenę z Jordanem. Szkoda mi go. Zajął ważne miejsce w moim sercu.
- I tak to zrobię. - wyciągam kartę i jeszcze za nim kasjerka podaje kwotę, przysuwam ją bliżej terminala.

Przez resztę dnia Robbie stara się mnie unikać. Sprząta w ogrodzie efekty wczorajszej burzy, czyści mieszkanie czy gotuje, ale nie odzywa się ani słowem. Ignoruje mnie, bo zapewne uważa, że tak będzie mu łatwiej.
- Mam już tego dość. - wzdycham, a Nia patrzy na mnie.
- Ale czego? - dopytuje.
- Tej cholernej sytuacji z Jordanem. Przepraszał i znów coś jest nie tak. - wyjaśniam.
- Wróciliście do siebie? - pyta niepewnie.
- Nie, absolutnie. Tylko ktoś na kim zaczęło mi zależeć, obraził się o to co się stało w sklepie.
- A co się stało? Robbie o niczym nie mówił, że kogoś spotkaliście... - drąży temat.
- Bo... To jego zraniłam. - przyznaję się.
To jak postępuję jest okropne.
- Powinniście porozmawiać, wiesz? - delikatnie dotyka mojej dłoni. - Póki nie jest za późno. - dodaje szeptem. 
Ma rację. Powinnam. I zrobię to.

1 komentarz:

  1. Fajny, spokojny rozdział...
    I kochana Nia.
    Pozdrawiam i czekam na next.

    OdpowiedzUsuń